Zabytki. Brązowy Kociołek

To kolejny świadek ożywionych kontaktów plemion należących do kultury przeworskiej ze światem zewnętrznym, i to nie tylko z najbliższymi sąsiadami, ale i z odległymi obszarami południowej Europy. To właśnie stamtąd napływały na tereny dzisiejszego Mazowsza przedmioty tak cenne dla tutejszych mieszkańców jak ceramika terra sigillata, szklane naczynia i paciorki czy właśnie wyroby brązowe.

Nasz italski kociołek „przewędrował” więc kawał świata, by ostatecznie spocząć w ziemi wraz ze szczątkami wojownika (lub wojowników) i innymi przedmiotami, które każą nam uznać grób za wyjątkowo bogato wyposażony. Jego zawartość trafiła w ręce archeologów w 1959 roku. Na inwentarz, poza zgniecionym kociołkiem, złożyły się: ułamki naczyń glinianych, miecz jednosieczny, fragment grzebienia, cztery groty, dwa okucia tarcz, dwa umba, dwie osełki, trzy noże, nożyce, brzytwa oraz dwie sprzączki.

Oczywiście nie był to jedyny grób zlokalizowany w tym miejscu. W sumie precyzyjnie udało się zidentyfikować aż (czy raczej tylko) dziewięć zespołów. W rzeczywistości było ich znacznie więcej, ale pierwszymi, którzy się na nie przypadkowo natknęli, byli robotnicy prowadzący wykopy pod planowaną zabudowę. Niestety, zanim zorientowali się, z czym mają do czynienia, część starożytnych grobów zdążyli bezpowrotnie zniszczyć.

Większość artefaktów trafiła do nieistniejącego już miejscowego Muzeum PTTK w Grodzisku Mazowieckim. Nasz kociołek natomiast był przechowywany w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. W 1992 roku został wypożyczony, a 19 lat później (w roku 2011), przekazany naszemu Muzeum.

Obecnie brązowy kociołek z I-II w. n.e. jest częścią naszej ekspozycji stałej.

Co ciekawe, w tym samym miejscu, gdzie już dwa tysiące lat temu grzebali szczątki swoich zmarłych przedstawiciele kultury przeworskiej, od XVIII wieku funkcjonował cmentarz żydowski – w dużej części zniszczony podczas II Wojny Światowej i w okresie PRL-u. Do dziś zachowało się około 200 nagrobków lub ich fragmentów. W większości są one wykonane z piaskowca.

Wystawa stała. Puchar z Kleszewa

Szklany pucharek jest co prawda pęknięty, ale zachował się w jednym kawałku, a to w przypadku tak delikatnych naczyń nie zdarza się zbyt często.

Odkryty w zespole grobowym na cmentarzysku w Kleszewie; dziś, w jednej z gablot naszego muzeum, przypomina o intensywnych kontaktach miejscowej społeczności ze światem zewnętrznym w czasach starożytnych.

Żółtozielony puchar ma cylindryczny kształt i grube ścianki ozdobione pasmami szlifowanych zagłębień (wykonanie takiej dekoracji wymagało niemałych umiejętności). Badacze skłaniają się do uznania podobnych naczyń za wyroby rzymskich ośrodków leżących we wschodnich prowincjach Imperium Romanum, ze szczególnym uwzględnieniem pracowni małoazjatyckich i syropalestyńskich. W każdym razie nie ma dowodów, by okoliczni mieszkańcy Barbaricum sami wytwarzali podobne (czy jakiekolwiek inne) przedmioty ze szkła. Najwyraźniej chętnie za to wchodzili w ich posiadanie, głównie w drodze wymiany handlowej. Wyroby szklane były stosunkowo rzadkie i egzotyczne, należały więc do importów luksusowych, podobnie jak naczynia brązowe czy ceramika typu terra sigillata.

Puchar z Kleszewa pochodzi z IV w.n.e. Jest w zbiorach MSHM i stanowi element wystawy stałej, można go więc w każdej chwili zobaczyć (oczywiście w godzinach otwarcia placówki).

Wystawa stała. Narzędzia kowalskie

Kowalstwo to rzemiosło o szczególnym znaczeniu dla starożytnych. Umiejętność wykonywania przedmiotów z żelaza wymagała specjalistycznej wiedzy, dlatego zawód ten cieszył się zapewne dużym uznaniem wśród lokalnej społeczności. Wysokie kwalifikacje rzemieślników są potwierdzone przez ich wyroby – część z nich to prawdziwe arcydzieła sztuki kowalskiej.

IMG_6092

Podstawowym wyposażeniem starożytnej kuźni było palenisko kowalskie wraz z kompletem specjalistycznych narzędzi: kowadłem, kleszczami, młotkami, puncami i przecinakami. Główną techniką kowalską było kucie. Rozżarzoną w palenisku bryłę żelaza wydobywano kleszczami, a następnie kształtowano ją na kamiennym lub żelaznym kowadle za pomocą młotków. Narzędzia te, w zależności od przeznaczenia i wielkości obrabianej łupy surowca, miały zróżnicowane formy. Przedmioty wymagające precyzyjnego wykończenia obrabiano prawdopodobnie w niższych temperaturach, za pomocą różnych punc i tłoczków. Znaleziska pilników świadczą o opracowywaniu powierzchni wyrobów również „na zimno”.

Właściwości żelaza, szczególnie jego wytrzymałość i łatwość w obróbce, spowodowały, że stało się ono najpopularniejszym surowcem służącym do wyrobu różnych przedmiotów użytkowych. Wykorzystywano je we wszystkich dziedzinach życia ówczesnych społeczności, a podstawowe znaczenie miało przy produkcji broni i narzędzi. Z żelaza wykonywano ozdoby i elementy ubioru, a także detale przedmiotów zrobionych z innych surowców, które musiały cechować się wysoką odpornością na zużycie lub zniszczenie, np. okucia drewnianych kasetek czy wiader.

Świat żelaza – Fragment naszej publikacji Mazowieckie Centrum Metalurgiczne z przełomu er.

Wystawa stała. Groby koni

Dla współczesnego człowieka wytop metalu to tylko proces technologiczny, ale dla starożytnego metalurga – to alchemia.

Fot. Piotr Tomaszewski (10)

Nie wiemy czy poświęcanie w ofierze koni było częstą praktyką starożytnych mieszkańców dzisiejszego Mazowsza i czy towarzyszyły jej ściśle określone okultystyczne działania. Ale odkryta w Regułach pozostałość po takim rytuale, zrekonstruowana i stanowiąca obecnie część naszej ekspozycji, podobna jest do wielu innych, znajdowanych przez archeologów na terenie metalurgicznego Mazowsza. Przypuszcza się więc, że wytop żelaza był ściśle powiązany ze sferą duchową.

Starożytny hutnik musiał współdziałać z tajemniczą i groźną naturą, nieustannie wsłuchując się w jej rytm. Tak tylko mógł zapewnić powodzenie swoim działaniom, a tym samym przetrwać. Takie podejście dotyczy także wytopu, któremu towarzyszył stosowny obrządek. Czy zawsze taki sam, czy odmienny? Niezbędny przy każdym wytopie, czy tylko w wyjątkowych sytuacjach? Trudno na te pytania opowiedzieć. Ale, jak zauważa religioznawca i filozof kultury Mircea Eliade, „Konieczne jest dostarczenie żywej istoty, która tchnie życie w operację, a najlepszym sposobem jest ofiara, czyli przekazanie życia”.

Wystawa stała. Skarb z Drzewicza

To jeden z pierwszych przystanków na trasie naszej wystawy. Rzymskie denary – klucz do wyobraźni poszukiwaczy przygód i kto wie, może przyszłych archeologów.

denary

Na początek słowo wyjaśnienia, które, niestety, skutecznie sprowadza na ziemię: na skarb, czyli celowo ukryte kosztowności, bardzo rzadko natrafia ktoś, kto założył sobie, że go znajdzie. Historia z Nowego Drzewicza to potwierdza.

Otóż w maju 1967 roku uczeń podstawówki Grzegorz Tondera, przechodząc łąką, zauważył w kretowisku pojedyncze srebrne monety, a grzebiąc w ziemi, wyciągnął ich całą zwartą masę. Odkrycie to szybko przyciągnęło uwagę jego rówieśników, którzy trafili na kolejne egzemplarze.

Dzika eksploracja trwała kilka dni. Wiadomość o znalezisku trafiła do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dopiero 9 maja. Niemal natychmiast (bo jeszcze tego samego dnia) w Drzewiczu pojawił się zespół archeologów (pracami kierował Stefan Woyda).

Większość monet udało się odzyskać, część jednak została w rękach kolekcjonerów. Kilkadziesiąt z tych, które namierzono w ciągu kilku kolejnych lat, zostało dokładnie opisanych, podobnie jak egzemplarze zakupione przez Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi.

Najstarszy denar z całego depozytu był bity w latach 32-31 p.n.e., jest to tzw. legionowy denar Marka Antoniusza. Najmłodszy (denar Makryna) – w latach 217-218 n.e.  Jednak najwięcej monet datuje się na lata 98-161, czyli od panowania Trajana do Antoninusa Piusa.

Pewne wątpliwości budzi denar Makryna, istnieje bowiem podejrzenie, że nie stanowił on części skarbu, a został do niego przypisany razem z innymi monetami należącymi do kolekcjonera.

Skarb z Drzewicza należy do skarbów typowych, jest jednak jednym z największych zachowanych, i to nie tylko w Polsce, ale w ogóle na terenach europejskich leżących poza granicami Cesarstwa Rzymskiego.

Opracowanie na podstawie książki Skarb denarów rzymskich z Drzewicza Aleksandry Krzyżanowskiej.