14 marca. Koncert jazzowy

Prawdziwa uczta dla miłośników jazzu. Trio 4 Chet – z Robertem Majewskim, czołowym polskim trębaczem na czele, któremu towarzyszyć będą Michał Tokaj i Sławomir Kurkiewicz. 

Ten koncert Sezonu 2019/2020 będzie wyjątkowo bezpłatny. Darmowe bilety do pobrania w Muzeum (liczba miejsc ograniczona). Koncert dofinansował Starosta pruszkowski Krzysztof Rymuza.

Zapraszamy 14 marca, godz. 19.00.

Więcej o muzykach Trio 4 Chet oraz o całym Sezonie Koncertowym można przeczytać TUTAJ.

A1_plakat14.03.2020

15 marca. Koncert dla dzieci – Spotkanie Wielkiej Drogi

Podczas kolejnego spotkania z zespołem Mozaika zapoznamy się z kulturą Romów, którzy „od zawsze” byli wędrowcami. W podróżach zbierali obrazy, pieśni i opowieści. Zawędrowali też do Polski i mieszkają tutaj już od 600 lat.

Poznamy obyczaje tego wędrującego narodu, nauczymy się ważnych słów w języku romskim, zatańczymy do żywej muzyki, a przede wszystkim poznamy urzekające romskie opowieści. To wszystko za sprawą wyjątkowego gościa – Katarzyny Jackowskiej-Enemuo. To dla nas zaszczyt, że będziemy gościć w Świecie Sztuki tak znamienitą opowiadaczkę i muzykantkę, która, wędrując po festiwalach, warsztatach i koncertach, podzieli się z Wami sztuką opowiadania oraz pięknem kultury romskiej.

Koncert odbędzie się 15 marca o godz. 11.00. Wstęp wolny.

Zapraszamy!

Więcej o koncertach można przeczytać TUTAJ.

Fot.: Marianna Łakomy

28 marca. Sobota z… palmą wielkanocną

Warsztaty rodzinne. Doskonała okazja do zapoznania się z historią, tradycją, obrzędami i techniką wykonania palm wielkanocnych. Z przygotowanych materiałów uczestnicy (samodzielnie lub w grupach) wykonają własne palmy.

Podczas spotkania będzie można nabyć pieczywo obrzędowe, gotowe palmy oraz pisanki ludowe.

Warsztaty są bezpłatne, ale ze względu na ograniczoną liczbę miejsc i materiałów – należy odebrać w Muzeum darmowe wejściówki (dostępne od 1 marca). Każdy taki bezpłatny bilet będzie upoważniał do kompletu akcesoriów niezbędnych do wykonania jednej palmy – można ją wykonać w pojedynkę lub w grupie (np. opiekun/opiekunowie + dziecko/dzieci).

Zapraszamy 28 marca o godz. 11.00.

dsc03044

Warsztaty poprowadzi twórczyni ludowa Wiesława Bogdańska, pochodząca z jednego z najstarszych kurpiowskich rodów i należąca do najznakomitszych artystek regionu kurpiowskiego. Z domu rodzinnego wyniosła zamiłowanie do sztuki ludowej, wierność tradycyjnym formom i motywom zdobniczym oraz umiejętności wykonawcze. Nauki pobierała u mistrzyń, najsłynniejszych twórczyń ziemi kurpiowskiej: swojej babki Stefanii Konopki, matki Marii Chrostek i ciotki Czesławy Konopkówny.

Od wielu lat reprezentuje Kurpie i Mazowsze na konkursach, pokazach, wystawach sztuki ludowej w kraju i poza jego granicami. Jest niezrównaną ambasadorką polskiej sztuki ludowej. Wielokrotnie uczestniczyła w międzynarodowych wydarzeniach i imprezach kulturalnych w Rosji, Szwecji, Grecji, Niemczech, Japonii, Islandii, Irlandii, Szwajcarii. Szczególnie ważna w działalności Wiesławy Bogdańskiej jest chęć przekazania umiejętności artystycznych i prezentacji warsztatu wykonawczego przejawiana podczas wielu imprez edukacyjnych organizowanych przez muzea, ośrodki kultury i szkoły.

Artystka zdobyła wiele nagród i wyróżnień. Do najbardziej cenionych należą główne nagrody w kurpiowskich i ogólnopolskich konkursach wycinanek w Ostrołęce, Kadzidle i Myszyńcu oraz palm wielkanocnych w Łysach.

Prace Wiesławy Bogdańskiej znalazły się w kolekcjach wielu muzeów w Polsce (w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Muzeum Okręgowym w Łomży, Muzeum Etnograficznym w Toruniu, Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce, Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Etnograficznym w Krakowie) i poza granicami Polski (w Museum Europaeischen Kulturen w Berlinie). Twórczyni współpracuje ze Spółdzielnią Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Kurpianka” w Kadzidle, jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz jest wpisana do rejestru Twórców Ludowych „Cepelii”.

Za dotychczasową twórczość artystka została uhonorowana: Nagrodą Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego (1988), Odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” (1998), Nagrodą Prezesa Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Kurpianka” (2006), Medalem Pamiątkowym PRO MASOVIA nadanym przez Marszałka Województwa Mazowieckiego (2008).

Fot. wyróżniająca:  Andrzej Rembowski z Pixabay.

Fot. Wiesławy Bogdańskiej – kadzidlo.pl.

ABC Archeologii

W ramach organizowanych przez Książnicę Pruszkowską Ferii w Bibliotece mieliśmy okazję zapoznać grupę młodych słuchaczy z najciekawszymi zagadnieniami związanymi z archeologią.

Spotkanie, w którym wzięliśmy udział, odbyło się w poniedziałek (w Filii nr 3 Książnicy Pruszkowskiej). Co prawda często (za bohaterami popularnej komedii Tadeusza Chmielewskiego) lubimy powtarzać, jak bardzo tego dnia nie lubimy, ale tym razem mieliśmy dużo mniej okazji do narzekania. Po pierwsze zaczęły się ferie. Po drugie Książnica Pruszkowska wystartowała z bibliotecznymi warsztatami. W końcu po trzecie – wzięliśmy udział w pierwszym spotkaniu, zapoznając uczestników z archeologicznymi ciekawostkami. A prawda jest taka, że archeologia jest niezwykle interesująca nie tylko w filmach o Indianie Jonesie. I o tym właśnie można było przekonać się w poniedziałek.

Dzieci dowiedziały się między innymi jak wygląda praca i warsztat archeologa, jakimi narzędziami pracuje i w jaki sposób sporządza dokumentację czy jaką rolę pełni konserwator zabytków. Nie zabrakło „wieści” o spektakularnych odkryciach – zarówno na świecie, jak i w Polsce (była mowa o skarbach, piramidach, Troi czy naszym Biskupinie).

By wyobraźnia słuchaczy pracowała jeszcze intensywniej, na stół trafiły rozmaite artefakty: narzędzia, naczynia, wyroby z rogu czy starożytne monety – wszystko na wyciągnięcie ręki, do której zresztą każdy przedmiot można było wziąć.

Tajniki archeologii odkrywała Krystyna Koza, pracownik działu edukacji w naszym Muzeum.

ABC Archeologii to oczywiście tylko jedna z wielu lekcji, jakie mamy w ofercie edukacyjnej dla uczniów i nauczycieli (od przedszkola po szkoły ponadpodstawowe). Ze szczegółami można zapoznać się TUTAJ.

Relacja Książnicy Pruszkowskiej: TUTAJ.

Tylko jeden dźwięk. Rozmowa z Jakubem Jakowiczem i Pawłem Wakarecym

Jakuba Jakowicza i Pawła Wakarecego gościliśmy w Muzeum 7 grudnia. Był to wieczór pod każdym względem udany. Artyści dali świetny koncert, publiczność dopisała (muzycy nie mogli sie nachwalić wyczucia i świadomości), a na koniec udało się nam jeszcze porozmawiać…

Tomasz Kuźmicz: Obaj panowie grają od dziecka, zapewne więc najwcześniejsze doświadczenia muzyczne mogą wam być znane tylko z opowieści. Ale chciałbym zapytać o te, które pamiętacie i które są dla was ważne, które stanowią swego rodzaju prywatną mitologię.

Jakub Jakowicz: Ja myślałem, że The Final Countdown zespołu Europe to najpiękniejszy utwór świata. Miałem wtedy kilka lat i nie znałem jeszcze ani Debussy’ego, ani Mozarta. To śmieszne, bo ja chowałem się w domu muzyków totalnie klasycznych, wręcz…

Paweł Wakarecy: …ortodoksów.

JJ: Tak. Ortodoksów wręcz. A tu telewizja połowy lat 80. To było tuż przed tym, jak zacząłem grać na skrzypcach.

PW: Ja nie mam takich mocniejszych wspomnień, jeśli chodzi o muzykę rozrywkową, aczkolwiek chłonąłem na pewno popkulturę wczesnych lat 90. – reklamy, programy dla dzieci… Mimo wszystko prosiłem zawsze mojego tatę, żeby puszczał mi na gramofonie preludia Rachmaninowa. Rodzice starali się też zabierać mnie na koncerty muzyki klasycznej. Zresztą mój stryj był wieloletnim dyrektorem Toruńskiej Orkiestry Kameralnej, później Symfonicznej – stąd miałem wejście na balkon vipowski i naprawdę wiele jako 6-10-letni chłopak mogłem chłonąć, co współgrało z moją fascynacją fortepianem.

TK: Zawsze był to właśnie fortepian? Nie było innych fascynacji?    

PW: Nie. U nas w domu stało pianino, więc siłą rzeczy wraz z umiejętnością chodzenia, mówienia i czytania pojawiła się umiejętność gry na instrumencie.

TK: Ze skrzypcami było podobnie?

JJ: Tak. Pochodzę z rodziny skrzypków – ojciec, mama, siostra…

TK: I nie pojawił się bunt? Skoro wszyscy skrzypce, to ja… będę grał na perkusji!

JJ: W zasadzie nie. Trąbkę bardzo lubiłem… ale szybko się okazało, że dobrze gram na skrzypcach. Czasami, żeby zachęcić dziecko do ćwiczenia, przekonuje się je, że jest w tym coś niezwykłego. A ja byłem takim właśnie dzieckiem – uważałem, że to jest wyjątkowe, inne od innych, super. W ogóle w moim domu skrzypce były takim fetyszem…

TK: Aż czterech skrzypków. A jak u pana wyglądała… sytuacja rodzinna?

PW: Bardzo intrygująca. Mój ojciec zawsze był muzykalny i grał na wielu instrumentach, ale jako samouk. Nie miał za sobą profesjonalnej edukacji muzycznej. Z kolei mama – przeciwnie. Nigdy nie miała ucha muzycznego, ale, paradoksalnie, była długoletnią dyrektorką Szkoły Muzycznej, a z wykształcenia – chemikiem. Tak się złożyło, że również mój brat obok ścisłego umysłu ma wszelkie symptomy amuzji, braku ucha muzycznego, swoją drogą to fascynujące właśnie z genetycznego punktu widzenia…

TK: Rodzice ukierunkowywali, „popychali” pana do grania, czy pasja przyszła niezależnie od zainteresowań ojca?

PW: Nigdy, na żadnym etapie rozwoju muzyczno-pianistycznego, nie czułem się do czegokolwiek popychany. Zachęcany – na pewno. Ale nigdy nie było to częścią metody wychowawczej, wiążącej się z czymś niekomfortowym. Oczywiście nie zawsze rwałem się do grania, do ćwiczenia. Wręcz przeciwnie – unikałem tego i kiedy tylko można było, wybiegałem na boisko czy robiłem wszystko inne, byle tylko nie ćwiczyć. Zamiłowanie do muzyki okazało się jednak na tyle silne, że to minimum ćwiczeń niezbędnych do osiągnięcia pewnego poziomu musiałem przejść.

TK: Zaczęliśmy od muzyki popowej i chciałbym do niej na chwilę jeszcze wrócić. Jaki mają panowie do niej stosunek? Czy może w jakiś sposób inspirować? Czy w ogóle słuchacie takiej muzyki dzisiaj?

PW: Na pewno ją słyszymy i nie wiemy, jaki ma wpływ na podświadomość, na naszą wrażliwość. Natomiast, jeśli mówimy o tej muzyce bardzo strawnej, łatwo ją wyprzeć. Jeśli ma się odrobinę woli i włoży się w to trochę wysiłku – można przestać ją słyszeć. Ja przynajmniej staram się nie zwracać uwagi; nie analizuję muzyki, która zewsząd mnie atakuje.

 TK: Jeśli można jej nie słyszeć, to przynajmniej nie drażni.

PW: Mnie czasami drażni z różnych powodów, jak w PKS-ie puszczają radio – reklamy i jakieś obrzydliwe rzeczy, i muzykę, której nie zamawiałem.

JJ: Mnie drażni to, że cały czas leci to samo. Jest masa niesamowitej muzyki, którą można by puszczać, a ludzie nie mają pojęcia o jej istnieniu.

TK: Mam wrażenie, że mimo że rozmaite treści (nie tylko muzyka) są dostępne, a my coraz sprawniej obsługujemy urządzenia i aplikacje, to wciąż mamy problem z wyszukiwaniem i selekcją.

JJ: To jest problem dzisiejszych czasów – nadmiar. Dlatego dobrze byłoby uczyć, np. w szkole, racjonalnej obsługi i podążania innymi ścieżkami niż prowadzą nas algorytmy, bo wydaje się nam, że w Internecie panuje wolność, a tak naprawdę jesteśmy prowadzeni za rękę. Jest tyle wspaniałej muzyki, nawet popu, choćby mainstreamowego, którego za bardzo nie słucham – ale to jest dużo wartościowsze od tych odgrzewanych kawałków, bazujących na powiedzeniu, że lubię muzykę, którą znam. I to jest przekleństwo, bo ludzie nie mają okazji rozwijać kanału audio. W kółko puszcza się to samo, niektóre utwory nawet lubię, ale nie chcę już ich słyszeć. Czuję, że po prostu szkoda mi czasu. Chciałbym poznać coś nowego. Wciąż odkrywam jakieś rockowe kapele, które podrzucają mi moi przyjaciele interesujący się rockiem. Oczywiście całej masy ciekawych rzeczy nigdy nie poznam, bo chcę i muszę poświęcać czas na klasykę, a bywa, że ma się już dość… lepiej wyjść do lasu i pospacerować w ciszy czy poczytać…

TK: W wywiadach obaj panowie wspominali o poczuciu dyskomfortu, gdy muszą polegać tylko na słowach. (Do Pawła Wakarecego) Przypominam sobie pański radiowy wywiad, podczas którego ktoś z widowni pochwalił pana elokwencję i zasugerował, że mógłby pan prowadzić własną audycję, na co pan odpowiedział, że to tylko tak wygląda, że czuje się pan doskonale, tymczasem koszt emocjonalny jest niezwykle duży.

PW: Tak. Mam świadomość bycia nie do końca kompetentnym w obsłudze języka mówionego. W porównaniu z językiem muzyki język semantyczny jest niesłychanie ograniczony, jeśli chodzi o sposób opisywania bardzo skomplikowanych i poniekąd pierwotnych stanów wyobraźni i stanów emocjonalnych. Oczywiście są to dwie różne materie. Język muzyki nie jest zrozumiały dla każdego w ten sam sposób i w zależności od odbiorcy może poruszać inne struny, nie przekazuje precyzyjnych informacji. I kiedy poświęcamy mu całe życie, ucząc się wynajdywać te emocjonalno-wyobrażeniowe przekaźniki – gdy przyjdzie wypełnić podobne zadanie przy użyciu słów, to człowiek zdaje sobie sprawę jak bardzo jest niedoskonały. Aczkolwiek przy pracy nad wysławianiem się i ogarnianiem swoich myśli dużo daje pedagogika.

TK: (Do Jakuba Jakowicza) Podpisuje się pan?…

JJ: O, tak. Paweł wyczerpał temat. Mówi, że nie umie mówić, a powiedział to naprawdę bardzo pięknie.

PW: Oczywiście jest wielu muzyków, którzy wspaniale prowadzą audycje radiowe i świetnie realizują się w szermierce słownej. To nie jest reguła, że jak się poświęca życie muzyce, to nie umie się mówić. Każdy jest inny.

TK: Ale chyba dosyć często muzycy zostają pedagogami.

PW: Tak, ale to już studentów należałoby zapytać, jak jest z komunikacją.

JJ: Ja w tym kontekście myślę o dyrygentach. Można to zaobserwować, kiedy tą samą orkiestrą dyryguje student, a po nim wchodzi jakiś stary wyga. I nic nie mówi. Tylko pokazuje. A jaka jest różnica – muzyka płynie. To są właśnie rzeczy, których nie da się wysłowić…

PW: gdyby przyszło do analizy, dlaczego tak się dzieje, to znaleźlibyśmy jakieś racjonalne wyjaśnienie. Wszystko jest wytłumaczalne, tylko czasem po co tłumaczyć, można zachować tę szczyptę magii.

JJ: Zwłaszcza, że ten jeden gest albo jeden dźwięk, który gramy – jest kwestią 30-letniego treningu. Wydaje się, że to niesłychanie proste, banalne, ale składa się na to wiele czynników. To jest magia.

PW: Teoretycznie jest nieskończona ilość możliwości, by wykonać jeden dźwięk. Już to podpowiada, jak trudna jest sztuka interpretacji – jak to zrobić świadomie, by nie było w tym losowości? Czy w ogóle można to wszystko wymierzyć? No, właśnie – nie. Ale jesteśmy w stanie nad tą nieskończonością zapanować za pośrednictwem sterowania wyobraźnią i emocjami, które w nasze jestestwo są wdrukowane dużo głębiej niż racjonalizm i analityczne podejście.

TK: Zastanowiła mnie podczas dzisiejszego koncertu pauza (pojawiła się kilkukrotnie i była zauważalnie długa). Czy powinna ona być zawsze taka sama, czy przeciwnie, jest za każdym razem inna, a jeśli tak, to od czego to zależy?

PW: Nigdy nie jest taka sama. Jest wiele rzeczy, które robimy na estradzie pod wpływem chwili, wiele decyzji podejmujemy w ułamku sekundy, czasem jest to jakieś ryzyko. Tak jak aktor, który coś deklamuje – ma do dyspozycji pauzę. I kiedy czuje, co wynika z obserwacji lub docierających do niego bodźców, że publiczność jest niezwykle podatna na pewne efekty, wtedy je wykorzystuje. Jest to trik wykonawczy, który może podnieść emocje na wyższy poziom. I chyba nam też zdarza się tak robić. To są rzeczy, których nie ćwiczymy na próbach, nie omawiamy – rozumiemy to bez słów.

JJ: Poza tym jest różnica, gdzie się gra. Np. dzisiaj, gdybym nie był doświadczony, pomyślałbym, że nie umiem grać. To, co ćwiczyliśmy wcześniej, bo mieliśmy próby w tym tygodniu – to nagle przestało działać, bo zupełnie inaczej słyszę, dźwięk jest dłuższy. Ten element może zaskoczyć i onieśmielić, bo tu akustyka jest taka jak w kościele. Z czasem jednak człowiek się uczy podejmować z zastaną rzeczywistością jakąś grę. To, co przygotowaliśmy, dopiero tutaj nabiera realnego kształtu. Jak drużyna piłkarska – ćwiczy, trenuje, ale dopiero na meczu się okazuje, co piłkarze są w stanie zrobić. To jest właśnie fascynujące. Te utwory grano już tysiące razy, ale zawsze jakby od nowa.

TK: Schodząc już ze szczytów na ziemię, zapytam o świat pozamuzyczny, bo zapewne nie tylko muzyka wypełnia wam życie: jakie mają panowie inne pasje – sport, zbieranie znaczków?

JJ: Dobrze pan trafił, bo jesteśmy muzykami, którzy mają sporo zainteresowań pozamuzycznych. Co prawda nie biegam, ale dużo było biegania w moim życiu; książki… w góry lubię jeździć (nawet w Himalajach byłem), a przedwczoraj graliśmy sobie w piłkę. Trudny mecz. Paweł gra często, ja trochę rzadziej, więc było to spore wyzwanie. Poza tym jestem mężem… co prawda Paweł też jest mężem, ale ja mam dwójkę dzieci i głównie właśnie dziećmi teraz się zajmuję.

PW: Ja różnymi rzeczami się parałem w życiu. Innymi niż mainstream muzyczno-zawodowy. Od dziecka – piłka, teraz też – dwa razy w tygodniu staram się grać. Od jakiegoś czasu mocno wniknąłem w temat kawy. Do tego stopnia, że w piwnicy zrobiłem palarnię.

JJ: Paweł jest znany z tego w kręgach muzycznych.

PW: Tak. Z tego, że prowadzę podziemną dystrybucję ziaren… z różnych stron świata.

TK: Kupuje pan niepaloną?…

PW: Tak, kupuję niepaloną kawę z różnych miejsc, klasy Specialty, która uwypukla szczególne właściwości kaw z określonych krajów. To fascynujący świat, bardzo urozmaicony pod względem doznań, doświadczeń, metod spożycia, parzenia…

TK: A jaki jest pana ulubiony sposób parzenia? 

PW: Metody przelewowe albo zalanie grubo zmielonej kawy. To mówi prawdę o ziarnie, bo jak mamy ekspres, dochodzi ciśnienie i kilka innych zmiennych, wtedy różne składowe aromatów są sztucznie podbijane lub ukrywane.

TK: Obiecałem, że nie zajmę panom dużo czasu, spytam więc jeszcze tylko o plany na najbliższą przyszłość?

JJ: Styczeń będzie trochę luźniejszy. W marcu gram koncert Beethovena – świętujemy urodziny kompozytora. Zapraszam, bo to ważny punkt programu muzycznego. Z Pawłem coś mało gramy, musimy nad tym popracować…

PW: …Właśnie… Na razie przyszłoroczny kalendarz zapełnia mi się powoli (wywiad przeprowadzony w grudniu – przyp. aut.), zwykle w ostatniej chwili odbieram telefony. Ale czeka nas kilka ciekawych projektów. Niedawno wraz z szóstką młodych pianistów uruchomiliśmy w Bydgoszczy Katedrę Fortepianu – Six Pianos. Planujemy kilka koncertów. Poza tym 2020 to Rok Beethovenowski, więc i u mnie zapowiada się parę wydarzeń z tym związanych.

Z Jakubem Jakowiczem i Pawłem Wakarecym rozmawiał Tomasz Kuźmicz.

Fot.: Pawła Wakarecego – źródło – Profil FB artysty; Jakuba Jakowicza – źródło: Tetrt Wielki, aut. M. Mulawa.

Mozaika – dzieciom. Koncerty

Muzyczno-edukacyjne spotkania dla dzieci cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem, byśmy mieli tak szybko się z nimi pożegnać. Przed nami kolejne koncerty zespołu Mozaika – zaczynamy 22 lutego i widzimy się w każdym miesiącu aż do czerwca. Wstęp wolny.

 

22 lutego, wyjątkowo – sobota, godz. 11.00

Galicja – opowieści z gór, jarmarku i chmur

Spektakl narracyjny oparty na sztuce opowiadania – obrazach tworzonych słowem i muzyce dawnej Galicji, południowo-wschodniej Polski.

Udamy się tam, gdzie chmury osiadły na górskich garbach, a istoty podniebne i ludzie żyli obok siebie. Z pewnym Płanetnikiem powędrujemy przez góry, wsie, karczmy i miasteczka. Ucałujemy chmury i zawitamy na jarmark, na którym jest… Wszystko. Zaśpiewamy, zagramy, zawołamy…

Katarzyna Jackowska-Enemuo – opowieść, akordeon, śpiew

Aleksandra Rózga – baraban, perkusjonalia

Iwona Sojka – skrzypce, oktawki

Sebastian Pikula – skrzypce, banjolele

 

15 marca, niedziela, godz.11.00

Opowieści Wielkiej Drogi – spotkanie z kulturą Romów

Skąd jesteś? Zewsząd. Dokąd idziesz? Wszędzie. Po co? Żeby zaprzyjaźnić się ze światem.

Byli wędrowcami od zawsze, w podróżach zbierali obrazy, pieśni i opowieści. Zawędrowali też do Polski i mieszkają tutaj już od 600 lat – Romowie.

Poznamy obyczaje tego wędrującego narodu, nauczymy się ważnych słów w języku romskim, zatańczymy do żywej muzyki, a przede wszystkim poznamy urzekające romskie opowieści. To wszystko za sprawą wyjątkowego gościa – Katarzyny Jackowskiej-Enemuo. To dla nas zaszczyt, że będziemy gościć w Świecie Sztuki tak znamienitą opowiadaczkę i muzykantkę, która, wędrując po festiwalach, warsztatach i koncertach, podzieli się z Wami sztuką opowiadania oraz pięknem kultury romskiej.

 

5 kwietnia, niedziela, godz. 11.00

Rozśpiewana wiosna – tradycyjne pieśni i zwyczaje wiosenne

Wspólnie przemierzymy czas obrzędowości wiosennej i wielkanocnej. Doświadczymy siły naturalnego śpiewu. Wiosnę przywitamy śpiewająco!

Wraz z artystami, zajmującymi się na co dzień śpiewem naturalnym i muzyką tradycyjną, będziemy odkrywać wiosnę w muzyce. Pójdziemy śladem tradycyjnych pieśni, które często opowiadały o przyrodzie. Przypomnimy też zwyczaj wiosennego kolędowania. Zaprosimy również dzieci do wspólnej zabawy głosem i nawoływania wiosny!

 

10 maja, niedziela, godz. 11.00

Gramy w drejdla, gramy w klasy, gramy! Spotkanie z muzyką żydowską

Pokażemy dzieciom piękno, żywioł i wyjątkowe brzmienie tej tradycji muzycznej – do tańca i nie tylko zagramy na dwie pary skrzypiec, cymbały, klarnet i baraban.

Spotkania w Świecie Sztuki to również podróże – czasami dalekie, a czasami bliskie. Tym razem chcemy wybrać się z Wami w świat muzyki żydowskiej, która – choć sięgająca korzeniami dalekich stron – wpisała się na trwałe także w polską kulturę. W trakcie spotkania poznamy wybrane zwyczaje i tańce, jak również gry i zabawy dzieci żydowskich oraz nawiążemy do poznańskich śladów tej muzyki.

 

W czerwcu odbędzie się etnofestyn (festyn o tematyce tradycyjnej). Data wydarzenia jest jeszcze nieustalona.

Na wszystkie spotkania – wstęp wolny. Zapraszamy!

Fot. wyróżniająca: Mozaika