Barbarzyńcy w oczach Rzymian

Jak Rzymianie widzieli i opisywali mieszkańców Barbaricum? O tym mogą się Państwo przekonać śledząc nasz kolejny (obok sentencji) cykl postów na Facebooku. 

Zajrzymy do łacińskich autorów, a najbardziej interesujące fragmenty dotyczące najrozmaitszych aspektów codziennego życia poza granicami cywilizacji grecko-łacińskiej – przeniesiemy na nasz profil w mediach społecznościowych (czytaj TUTAJ). Zapraszamy do lektury.

Zabytki. Brązowy Kociołek

To kolejny świadek ożywionych kontaktów plemion należących do kultury przeworskiej ze światem zewnętrznym, i to nie tylko z najbliższymi sąsiadami, ale i z odległymi obszarami południowej Europy. To właśnie stamtąd napływały na tereny dzisiejszego Mazowsza przedmioty tak cenne dla tutejszych mieszkańców jak ceramika terra sigillata, szklane naczynia i paciorki czy właśnie wyroby brązowe.

Nasz italski kociołek „przewędrował” więc kawał świata, by ostatecznie spocząć w ziemi wraz ze szczątkami wojownika (lub wojowników) i innymi przedmiotami, które każą nam uznać grób za wyjątkowo bogato wyposażony. Jego zawartość trafiła w ręce archeologów w 1959 roku. Na inwentarz, poza zgniecionym kociołkiem, złożyły się: ułamki naczyń glinianych, miecz jednosieczny, fragment grzebienia, cztery groty, dwa okucia tarcz, dwa umba, dwie osełki, trzy noże, nożyce, brzytwa oraz dwie sprzączki.

Oczywiście nie był to jedyny grób zlokalizowany w tym miejscu. W sumie precyzyjnie udało się zidentyfikować aż (czy raczej tylko) dziewięć zespołów. W rzeczywistości było ich znacznie więcej, ale pierwszymi, którzy się na nie przypadkowo natknęli, byli robotnicy prowadzący wykopy pod planowaną zabudowę. Niestety, zanim zorientowali się, z czym mają do czynienia, część starożytnych grobów zdążyli bezpowrotnie zniszczyć.

Większość artefaktów trafiła do nieistniejącego już miejscowego Muzeum PTTK w Grodzisku Mazowieckim. Nasz kociołek natomiast był przechowywany w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. W 1992 roku został wypożyczony, a 19 lat później (w roku 2011), przekazany naszemu Muzeum.

Obecnie brązowy kociołek z I-II w. n.e. jest częścią naszej ekspozycji stałej.

Co ciekawe, w tym samym miejscu, gdzie już dwa tysiące lat temu grzebali szczątki swoich zmarłych przedstawiciele kultury przeworskiej, od XVIII wieku funkcjonował cmentarz żydowski – w dużej części zniszczony podczas II Wojny Światowej i w okresie PRL-u. Do dziś zachowało się około 200 nagrobków lub ich fragmentów. W większości są one wykonane z piaskowca.

Wystawa stała. Skarb z Drzewicza

To jeden z pierwszych przystanków na trasie naszej wystawy. Rzymskie denary – klucz do wyobraźni poszukiwaczy przygód i kto wie, może przyszłych archeologów.

denary

Na początek słowo wyjaśnienia, które, niestety, skutecznie sprowadza na ziemię: na skarb, czyli celowo ukryte kosztowności, bardzo rzadko natrafia ktoś, kto założył sobie, że go znajdzie. Historia z Nowego Drzewicza to potwierdza.

Otóż w maju 1967 roku uczeń podstawówki Grzegorz Tondera, przechodząc łąką, zauważył w kretowisku pojedyncze srebrne monety, a grzebiąc w ziemi, wyciągnął ich całą zwartą masę. Odkrycie to szybko przyciągnęło uwagę jego rówieśników, którzy trafili na kolejne egzemplarze.

Dzika eksploracja trwała kilka dni. Wiadomość o znalezisku trafiła do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dopiero 9 maja. Niemal natychmiast (bo jeszcze tego samego dnia) w Drzewiczu pojawił się zespół archeologów (pracami kierował Stefan Woyda).

Większość monet udało się odzyskać, część jednak została w rękach kolekcjonerów. Kilkadziesiąt z tych, które namierzono w ciągu kilku kolejnych lat, zostało dokładnie opisanych, podobnie jak egzemplarze zakupione przez Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi.

Najstarszy denar z całego depozytu był bity w latach 32-31 p.n.e., jest to tzw. legionowy denar Marka Antoniusza. Najmłodszy (denar Makryna) – w latach 217-218 n.e.  Jednak najwięcej monet datuje się na lata 98-161, czyli od panowania Trajana do Antoninusa Piusa.

Pewne wątpliwości budzi denar Makryna, istnieje bowiem podejrzenie, że nie stanowił on części skarbu, a został do niego przypisany razem z innymi monetami należącymi do kolekcjonera.

Skarb z Drzewicza należy do skarbów typowych, jest jednak jednym z największych zachowanych, i to nie tylko w Polsce, ale w ogóle na terenach europejskich leżących poza granicami Cesarstwa Rzymskiego.

Opracowanie na podstawie książki Skarb denarów rzymskich z Drzewicza Aleksandry Krzyżanowskiej.

 

Imperium sine fine? – prelekcja

Zapraszamy na prelekcję „Imperium sine fine? – pogranicza Imperium Rzymskiego w okresie Cesarstwa”, którą poprowadzi Mateusz Łobacz. Spotkanie odbędzie się 8 kwietnia, o godz. 16:00 i będzie również nadawane na żywo w internecie.

Na prelekcji opowiemy o organizacji prowincji nadgranicznych w okresie Cesarstwa (okres Pryncypatu i Dominatu do IV w. n.e.). Odwiedzimy rzymski fort w Vindolandzie, zajrzymy na Wał Hadriana i rzymskie fortyfikacje nad Eufratem, aby odpowiedzieć na pytanie czym w istocie był osławiony limes (granica)? Czy Rzymianie rzeczywiście myśleli o swych granicach jako o „linii” oddzielającej ludy cywilizowane od barbarzyńskich, czy były one raczej bliższe „strefom” gdzie wzajemnie przenikały się różne etnosy, języki i kultury? Opowiemy także o fascynującym procesie romanizacji prowincji nadgranicznych i roli, jaką odgrywała w nim armia rzymska.

Relacja na żywo będzie dostępna na naszej stronie fanowskiej w serwisie Facebook. Zapraszamy przed swoje odbiorniki wszystkich tych, którzy tego dnia nie będą mogli być z nami osobiście.