22 sierpnia. Koncert – Zuzanna Pietrzak

Promenady Chopinowskie nie zwalniają tempa – co niedzielę jesteśmy razem na kolejnym koncercie. Tym razem będziemy gościć Zuzannę Pietrzak.

Godzina – 17.00.

W programie:

Mazurek f-moll op. 7 nr 3

Mazurek a-moll op. 17 nr 4

Mazurek cis-moll op. 64 nr 2

Etiuda h-moll op. 25 nr 10

Etiuda c-moll op. 10 nr 12

Nokturn E-dur op. 62 nr 2

Ballada g-moll op. 23

Impromptu Fis-dur op. 36

Walc As-dur op. 42

Polonez As-dur op. 53

Wstęp wolny.

ZAPRASZAMY!

06/02/2020 Warszawa Ogolnopolski Konkurs Pianistyczny im Fryderyka Chopina Finalisci konkursu n/z photo by Wojciech Grzedzinski mob 0048602358885 wojciech.grzedzinski@gmail.com wojciechgrzedzinski.com

06/02/2020 Warszawa
Ogolnopolski Konkurs Pianistyczny im Fryderyka Chopina
Finalisci konkursu
n/z
photo by Wojciech Grzedzinski
mob 0048602358885
wojciech.grzedzinski@gmail.com
wojciechgrzedzinski.com

Zuzanna Pietrzak, urodzona 21 sierpnia 1997 roku w Łodzi, w wieku siedmiu lat rozpoczęła grę na fortepianie w klasie mgr Renaty Płażewskiej-Kryachok w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego w Łodzi. W 2019 roku ukończyła studia licencjackie na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie prof. Alicji Palety-Bugaj. Podczas studiów doskonaliła umiejętności w zakresie kameralistyki fortepianowej u dra Roberta Morawskiego. Obecnie studiuje w klasie prof. Huberta Rutkowskiego w Hochschule für Musik und Theater w Hamburgu.

Koncertowała w Polsce, Anglii, Niemczech, Francji, Włoszech, na Litwie, w Maroko i Japonii. Zadebiutowała z orkiestrą jako czternastolatka wykonując I Koncert fortepianowy e-moll Fryderyka Chopina. Jest również laureatką wielu prestiżowych konkursów w Polsce i zagranicą. Do najważniejszych osiągnięć należą: II nagroda na 4th Theodor Leschetizky International Piano Competition w Hamburgu w  2020, zdobycie tytułu finalistki w 50. Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. F. Chopina w Warszawie również w 2020 roku, I nagroda w 4th International Piano Competition „Piano Talents” w Mediolanie w 2014, Grand Prix na 14th International Piano Competition „Performance without limits” w Druskiennikach na Litwie, II nagroda na Ogólnopolskim Festiwalu Pianistycznym ,,Chopinowskie Interpretacje Młodych” w Żychlinie w 2017. Podczas studiów w Warszawie nawiązała artystyczną współpracę ze skrzypkiem Janem Pietkiewiczem,  z którym wystąpiła w Japonii podczas „Kyoto Int. Music Students Festival 2017”, a kolejnym wspólnym sukcesem było zwycięstwo w „Konkursie Duetów z Fortepianem” w Gdańsku w 2018. We wrześniu 2018 roku zadebiutowała z Hamburger Symphoniker wykonując IX Koncert fortepianowy Es-dur Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Jako osiemnastolatka Zuzanna Pietrzak dała się poznać międzynarodowej publiczności dzięki występowi na XVII Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie w 2015 roku. Dzięki temu miała okazję występować w wielu ważnych salach koncertowych związanych z Chopinem w Polsce, a także uczestniczyć w festiwalach takich, jak „Międzynarodowy Festiwal Chopinowski” w Dusznikach-Zdroju, festiwal „Chopin i jego Europa” w Warszawie, czy Rubinstein Piano Festival w Łodzi. Grała również w Filharmonii Narodowej, Filharmonii Łódzkiej, w Domu Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli, na Uniwersytecie Oksfordzkim, w Ambasadzie RP w Paryżu, na EXPO 2015 w Mediolanie.

Zuzanna Pietrzak jest stypendystką Fundacji Yamaha, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, a także dwukrotną stypendystką Marszałka Województwa Łódzkiego. Otrzymała również prestiżowe stypendium „Młoda Polska” w 2017 roku.

5 lipca. Koncert

Zapraszamy na piąty już koncert z cyklu Promenady Chopinowskie – Przyjdź. Pospaceruj. Posłuchaj. Naszym gościem będzie Maria Gabryś-Heyke.

Koncert odbędzie się, jak zwykle, o godz. 16.00.

W programie:

  • Polonez cis-moll op. 26 nr 1,
  • Nokturn Es-dur op. 9 nr 2,
  • Mazurek cis-moll op. 6 nr 2,
  • Mazurek B-dur op. 7 nr 1,
  • Mazurek a-moll op. 17 nr 4,
  • Walc h-moll op. posth.,
  • Walc Des-dur op. 64 nr 1,
  • Fantaise-Impromptu cis-moll op. 66

Wstęp wolny. Zapraszamy!

O artystce:

MARIA LUDWIKA GABRYŚ-HEYKE

Pianistka o szerokich zainteresowaniach muzycznych grająca na instrumentach historycznych (Hammerklavier, pianoforte). Jej obszerny repertuar, obejmujący różne style i konwencje wykonawcze, sięga od kompozycji XVIII wieku po dzieła współczesne; artystka ma też w swym dorobku wiele prawykonań. Występowała z recitalami oraz w koncertach kameralnych w Japonii, Korei Płd., Chinach, Stanach Zjednoczonych oraz wielu krajach Europy – również przed wybitnymi osobistościami i głowami państw, w tym przed cesarzem Japonii Akihito. Brała udział w festiwalach chopinowskich w Wiedniu i Mariańskich Łaźniach, a także w Murten Classics Festival, Mendelssohn Musikfestwoche Wengen, w słoweńskim Festiwalu Muzyki Dawnej (Maribor, Ragaška Slatina, Ptuj) oraz w festiwalu muzyki kameralnej w Kioto.

Jest absolwentką Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie w klasie Teresy Manasterskiej. Swoje umiejętności pianistyczne doskonaliła również pod kierunkiem Ivana Klánský‘ego w Lucernie, a fascynacja fortepianami historycznymi doprowadziła do podjęcia dalszych studiów w słynnej Schola Cantorum Basiliensis w klasie Jespera Christensena.

Artystka ma na swym koncie znaczące sukcesy w konkursach międzynarodowych – jest laureatką pierwszych nagród w Międzynarodowym Konkursie im. Ludwiga van Beethovena w Hradcu nad Moravicí (Czechy), Edwin Fischer-Wettbewerb w Lucernie (Szwajcaria) i konkursie Chopin Golden Ring (instrumenty historyczne) w Ptuj (Słowenia). W przeszłości była wielokrotną stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Towarzystwa im. Fryderyka Chopina oraz prestiżowej Fundacji Crescendum Est-Polonia.

Dokonała nagrań dla Polskiego Radia, Schweizer Radio DRS 2 oraz rejestracji fonograficznych: Ars Produktion, ForTune i Naxos; płyta CD z nagranymi po raz pierwszy utworami m.in. na skrzypce i fortepian Mariana Sawy (Naxos) – zrealizowana z udziałem Marii Gabryś – była nominowana do nagrody Fryderyk 2017.

Maria Gabryś-Heyke jest profesorem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Posiada 3 historyczne fortepiany, dwa „Erardy” 1845 r. i 1848 r., oraz najstarszy polski grający fortepian „Krall&Seidler” z 1828 r.

promenadyChopinowskie_internet

28 czerwca. Koncert

W ostatnią niedzielę czerwca, podobnie jak w poprzednie – zapraszamy na koncert z cyklu Promenady Chopinowskie – Przyjdź. Pospaceruj. Posłuchaj. Naszym gościem będzie Maciej Wota. 

Koncert rozpocznie się o godz. 16.00.

W programie usłyszymy:

  • Scherzo b-moll. op 31,
  • Nokturn E-dur op. 62 nr 2,
  • Etiuda Ges-dur op. 10 nr 5,
  • Walc cis-moll op. 64 nr 2,
  • Walc Es-dur op. 18.

Wstęp wolny. Zapraszamy!

Maciej Wota urodził się w 1992 r. Jest absolwentem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie fortepianu prof. Jerzego Sterczyńskiego. Ukończył także studia magisterskie w klasie organów prof. Andrzeja Chorosińskiego. Od roku akademickiego 2018/2019 pełni funkcję asystenta w Katedrze Fortepianu na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina.

Uczestniczył w wielu kursach pianistycznych prowadzonych przez profesorów takich jak: Andrzej Jasiński, Józef Stompel, Katarzyna Popowa-Zydroń, Krzysztof Jabłoński, Kevin Kenner, Boris Petrushansky, Nikolai Demidenko, Rem Urasin, Janina Fialkowska, Ludmil Angelov. Ponadto poszerzał swoje umiejętności w zakresie gry na fortepianie historycznym pod kierunkiem: Tobiasa Kocha, Andreasa Staiera, Alexeia Lubimova i Paolo Giacomettiego.

Jest laureatem wielu konkursów pianistycznych: I nagroda oraz nagroda specjalna za najlepsze wykonanie mazurków Fr. Chopina w X Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Antoninie 2008, II nagroda w IV Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim im. G. Ferenczego w Budapeszcie 2010 oraz nagroda za najlepsze wykonanie poloneza Fryderyka Chopina, V nagroda oraz Nagroda Chopinowska na IX Międzynarodowym Konkursie Młodych Pianistów „Arthur Rubinstein in memoriam” w Bydgoszczy 2011, laureat Estrady Młodych 46. Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku 2012, wyróżnienie na IV Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym Halina Czerny-Stefańska in memoriam w Poznaniu 2017, V nagroda na Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. Fr. Chopina w Warszawie 2020.

Wystąpił z wieloma recitalami fortepianowymi na znaczących wydarzeniach muzycznych między innymi: Ogólnopolski Festiwal „Gwiazdy promują” w Filharmonii Dolnośląskiej
w Jeleniej Górze (2010), Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku (2012), Polsko-Rosyjski Festiwal „Młodzieżowa Akademia Muzyki” w Moskwie (2013, 2016, 2017, 2018), 6 edycja Koncertów urodzinowych Fr. Chopina w Warszawie (2015), Recitale chopinowskie
w Żelazowej Woli, Międzynarodowy Festiwal Chopinowski – Duszniki-Zdrój (2016, 2018).

Koncertował w wielu krajach Europy: Polsce, Rosji, Niemczech, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Włoszech, na Ukrainie, Litwie, Węgrzech a także w Australii i Stanach Zjednoczonych.

W 2019 roku prowadził miesięczny masterclass w F. Chopin Keimyung University
w Daegu (Korea).

W latach 2008-2011 roku był stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci.
Od 2015 roku jest pod opieką programu „Młode Talenty” Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.

Fot. W. Grzędziński

Przyjdź. Pospaceruj. Posłuchaj

W każdą niedzielę (od 7 czerwca do 26 lipca) muzealny ogród wypełniać będą dźwięki granych na żywo utworów Fryderyka Chopina.

01/02/2020 Warszawa Ogolnopolski Konkurs Pianistyczny im Fryderyka Chopina I etap przesluchan n/z Julia Lozowska photo by Wojciech Grzedzinski mob 0048602358885 wojciech.grzedzinski@gmail.com wojciechgrzedzinski.com

Po długiej przerwie wracamy do koncertów. Oczywiście – w formule, która jest możliwa podczas epidemii, czyli z zachowaniem obowiązujących obecnie zasad bezpieczeństwa (maseczki, zachowanie dystansu).

Nie możemy usiąść razem w oranżerii i dzielić się muzyczną energią? Możemy za to niedzielny spacer urozmaicić wizytą w muzealnym ogrodzie, gdzie spacerując będzie można posłuchać grających artystów.

Spotkania w każdą niedzielę od 7 czerwca do 26 lipca o godz. 16.00.

ZAPRASZAMY

Wystąpią:

07.06. Julia Łozowska

14.06. Tomasz Lupa

21.06. Maciej Wota

28.06. Aleksandra Czerniecka

05.07. Maria Gabryś

12.07. Paweł Popko

19.07. Marta Plasota

26.07. Juliusz Goniarski

Fot. Julia Łozowska, autor: Wojciech Grzędziński

promenadyChopinowskie_internet

Wywiad. Z potrzeby serca

Z Basią Stepniak-Wilk, poetką (jak sama o sobie mówi: raczej tekściarką), wokalistką i kompozytorką rozmawiali Anna Ostrowska-Lesiak i Tomasz Kuźmicz z MSHM.

6aa

Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego: Sama pisze Pani teksty swoich piosenek, ale zdarza się pani również komponować. Co podczas twórczego procesu pojawia się najpierw – słowa czy muzyka?

Basia Stępniak-Wilk: Bardzo długo udawało mi się pisać tak, że jak przychodziła mi jakaś fraza do głowy, to była to fraza słowno-muzyczna, nie pisałam najpierw słów, a potem do tego muzyki, ani odwrotnie. Natomiast w pewnym momencie zaczęto mnie prosić o teksty. Wcześniej nie chciałam nikomu ich dawać, bo wydawało mi się, że najlepiej będzie, jeśli zaśpiewam je sama. To nie było najlepsze podejście, ale długo odmawiałam takiego pisania. Zmiana nastąpiła dopiero, kiedy spotkałam Olka Brzezińskiego. Oczywiście i wcześniej zdarzały się pojedyncze epizody – napisałam tekst dla Lidii Jazgar; Marek Bałata śpiewa jakiś mój tekst… Dorota Ślęzak, Wanda Kwietniewska. Zawsze jednak pisałam dla innych niechętnie. Czułam się poetką… a raczej tekściarską, bo poetką nie czułam się nigdy…, która pisze z potrzeby serca, wtedy, kiedy ją coś dotknęło, kiedy coś przeżyła. Nie byłam tekściarką na zamówienie, której się mówi: „Napisz mi o chlebie, tekst potrzebny na pojutrze”. Nie podejmowałam takich wyzwań. Do dziś zdarza mi się to sporadycznie. Kiedy jednak z kompozytorem Olkiem Brzezińskim zaczęliśmy robić „Wieczory niePerwersyjne”, do mnie należało napisanie jedynie tekstu. To sytuacja dla komponującej autorki niewygodna, bo przygotowując słowa zawsze mam o utworze jakieś wyobrażenie, jakąś wizję. Współpraca z Olkiem była znakomita. Tak naprawdę tylko w przypadku jednego tekstu postawiłam veto, uznałam, że muzyka jest nieadekwatna do słów i kompozytor zaproponował mi nową wersję. Trudność polega więc na tym, że ktoś, kto sam też komponuje, ma jakieś oczekiwania co do rytmu, melodii i charakteru utworu.

MSHM: Dziś akurat śpiewała Pani wyłącznie własne teksty…

B.S.-W.: Zawsze śpiewam tylko własne teksty.

MSHM: Zawsze?

B.S.-W.: Poza epizodami na mojej macierzystej scenie krakowskiej, czyli scenie Teatru Loch Camelot, gdzie często śpiewaliśmy na przykład wiersze Tuwima czy Gałczyńskiego z muzyką Ewy Korneckiej, naprawdę bardzo rzadko zdarzało mi się śpiewać czyjeś teksty. Ale od jakiegoś czasu jestem już chyba gotowa, by śpiewać piosenki innych autorów i nie bać się, że je skrzywdzę. Nawet noszę się z zamiarem przygotowania programu m.in. z piosenkami obcojęzycznych autorów w polskich tłumaczeniach. Niedawno na koncercie galowym Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA w Warszawie śpiewałam Zakochanych na ławce Brassensa.

MSHM: Gdzie szuka Pani inspiracji? Nie mówię o życiu, tylko o innych autorach. Którzy są pani najbliżsi?

B.S.-W.: Prawie każdy odpowiedziałby: „Kofta, Młynarski, Osiecka”. Ja jednak najbliżej jestem tego, co pisali Starsi Panowie, Jeremi Przybora. Nie żebym się w jakikolwiek sposób porównywała, ale uwielbiam zabawę słowem. Czasami niesie mnie rym i rytm. Męczy mnie natomiast każda linijka, która jest tylko przebiegiem myśli między elementami fabularnymi.

MSHM: A zdarza się Pani zapomnieć tekstu?

B.S.-W.: Takie rzeczy się zdarzają. Kiedyś bardzo to przeżywałam, teraz jestem już dużą dziewczynką. Do każdego występu podchodzę bardzo poważnie. Niektórzy mówią nawet, że zbyt poważnie. I traktuję swoich słuchaczy jak najlepszych gości, z ogromnym szacunkiem. Ale nauczyłam się też wybaczać sobie, jeśli coś się przydarzy. Specjalnie przecież nie popełniłam błędu, nie jestem nieprzygotowana, nie przyszłam specjalnie niewyspana, bo oglądałam do rana seriale. Poza tym bywam też widzem i wiem, że drobne potknięcia nie świadczą o całości występu.

MSHM: Uczestnicząc w Pani koncertach można odnieść wrażenie, że bawi się Pani występem razem z publicznością.

B.S.-W.: Nie nadużywałabym słowa bawić się. Ja nie zapytam podczas koncertu „czy państwo dobrze się bawią”. Ale ludzie nie przychodzą po to, żeby się męczyć, ani ja nie jestem tu po to, by męczyć się z publicznością. Chodzi o to, byśmy przeprowadzili rodzaj jakiejś rozmowy. Nawet jeśli słuchacze nie werbalizują swoich odczuć, widzi się spojrzenia, uśmiechy czy zadumę. To jest kontakt i ten kontakt musi być.

MSHM: Woli Pani duże koncerty, czy występy kameralne?

a wielkich stadionach nie śpiewałam, ale śpiewałam kilka razy na festiwalu w Opolu. Wolę jednak małe przestrzenie. Lubię kontakt z publicznością, mimo że to jest trudniejsze – doskonale widać każdy ruch, chrząknięcie, niedoskonałość. Nie znaczy to jednak, że nie lubię, jak przychodzi dużo ludzi.

MSHM: Czy zawsze, od pierwszych swoich występów na scenie, utrzymywała Pani w podobny sposób jak dziś kontakt z publicznością?

B.S.-W.: Nie. Albo robiłam to bardzo źle. Śpiewając, nie miałam nigdy problemu z byciem na scenie, ale kiedy musiałam coś powiedzieć, zawsze miałam straszną tremę i mi to nie wychodziło. I nawet jak zaczęliśmy z Olkiem Brzezińskim robić „Wieczory niePerwersyjne”, prowadzili je koledzy, i tylko pod ich nieobecność zmuszona byłam próbować „konferansjerki”. Kilka lat temu, kiedy byłam gościem Salonu Literacko-Muzycznego w Nowohuckim Centrum Kultury, tak „zagadałam” gospodarza wieczoru, że zaproponowano mi prowadzenie tych cyklicznych spotkań. Wydawało mi się mało prawdopodobne, bym umiała sobie poradzić, ale zaangażowałam się w to na sześć lat i zaczęłam to bardzo lubić.

MSHM: Scena i radio to główne obszary pani działalności. Ale ma pani na swoim koncie również książkę dla dzieci. Nie myśli pani o powrocie do takiej formy wypowiedzi?

B.S.-W.: Wiele osób mnie o to pyta, bo „Tulisia” była udaną książką, nagrodzoną w ogólnopolskim konkursie literackim. A czy wrócę do tego? Napisałam trochę wierszy dla dzieci, ale jak moje własne dzieci były mniejsze. Teraz już urosły. Myślę, że łatwiej pisze się dla takiego odbiorcy, którego się zna. Niby wszystkie dzieci są nasze i wszystkie są takie same, ale chyba bym już tego nie dogoniła, tych wszystkich misiów, zabaw i rozmów, które wyglądają jednak trochę inaczej, niż kilka, kilkanaście lat temu. Jestem już poza tym.

MSHM: Synowie idą w ślady mamy? Mają talenty muzyczne?

B.S.-W.: Starszy, Mateusz, w ubiegłym roku zagrał koncert dyplomowy w szkole muzycznej w klasie perkusji. Młodszy, Miłosz, czasem (ale częściej niż Mateusz) ze mną koncertuje, gra na cajonie, na ukulele. Jest w klasie perkusji. Chciałby chyba być wibrafonistą, ale ostatnio dużo ćwiczy na klarnecie.

MSHM: Jest Pani polonistką. Czy to wykształcenie ma wpływ na Pani warsztat literacki.

B.S.-W.: Kiedy znalazłam się na polonistyce, myślałam, że nauczę się tam pisać. Okazało się jednak, że do trzeciego roku było to przede wszystkim czytanie. Dziś chyba jest więcej kierunków i kursów, które umożliwiają naukę pisania – czy to scenariuszy, czy librett, małych form prozatorskich czy nawet wierszy. Ale nie jest bez znaczenia to, ile książek przeczytałam, ile wierszy „zinterpretowałam”. Każde doświadczenie rozwija i jest dobrą podstawą do budowania czegoś nowego, do pisania nowych piosenek także.

MSHM: Nie myślała Pani o innym repertuarze, niż ten, w którym się Pani specjalizuje, np. operowym czy operetkowym?

B.S.-W.: Skończyłam klasę śpiewu solowego w Szkole Muzycznej II stopnia im. Tadeusza Szeligowskiego w Lublinie i siłą rzeczy na dyplomie musiałam śpiewać Moniuszkę, Mozarta, Szymanowskiego i arie starowłoskie. Przypomniałam sobie o tym całkiem niedawno, kiedy podjęłam ryzyko zaśpiewania recitalu z bardzo chorym gardłem. Okazało się, że pewne rzeczy jestem w stanie zaśpiewać, ukryć mankamenty osłabionego głosu, że „warsztat” pomaga. Mam więc nadzieję, że potrafię korzystać z tego, że taką szkołę skończyłam, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy organizm jest w słabszej formie. Kiedy kolega ma katar, to – o ile nie gra na instrumencie dętym – jak się skoncentruje, nikt niedyspozycji nie zauważy. U mnie natomiast zaraz będzie to słychać – praca głosem jest pod tym względem dosyć niewdzięczna. Na szczęście nie jestem specjalnie chorowita.

MSHM: Wspominała pani, że jest gotowa do śpiewania tekstów innych autorów. Możemy więc spodziewać się zmian z tym związanych?

B.S.-W.: W każdym razie będę próbowała poszerzać swoje programy o piosenki, które lubię – innych wykonawców. Bliska mi jest piosenka francuska, czy też francuskojęzyczna, więc Brel, Brassens, Moustaki, Feré. Może rzeczywiście pójdę w tym kierunku. Zobaczymy.

MSHM: W takim razie czekamy. I życzymy powodzenia. Oczywiście zapraszamy na kolejne koncerty do naszego muzeum.

B.S.-W.: Było przemiło. Macie państwo fantastyczną publiczność, która słucha, reaguje, jest wrażliwa i pozwala wykonawcy świetnie się czuć. Bardzo dziękuję.

MSHM: Dziękujemy.