…A właściwie fragment.
Celtowie musieli je bardzo lubić (nie fragmenty oczywiście, tylko całe bransoletki). I choć w Polsce nie znaleziono ich akurat szczególnie dużo, to odkrycia w całej Europie środkowej świadczą o ogromnej popularności podobnych ozdób. W dodatku coraz częściej wskazuje się na ich egalitarny charakter. Długo uważano, że jako wyroby wymagające dużych nakładów pracy, a przy tym nietrwałe, musiały być kosztowne i używane tylko w wyższych warstwach społeczeństwa. Tyle że fragmenty szklanej biżuterii znajdowane są np. w grobach o niskim standardzie wyposażenia; co więcej, kolekcje bywają naprawdę duże. Trafiają się też egzemplarze o średnicy typowej dla bransolet dziecięcych, nie były to więc kosztowności przeznaczone wyłącznie dla dorosłych. Ani tylko dla bogatych.
Dziś, po dwóch tysiącach lat w ziemi, w zdecydowanej większości fragmentaryczne i pokruszone szklane celtyckie bransolety wciąż skutecznie przypominają o pomysłowości starożytnych rzemieślników. Nie gorzej radzą sobie z przypominaniem o własnej urodzie, która nawet w tak szczątkowej formie potrafi przykuwać wzrok i uruchamiać wyobraźnię.
W całości niektóre bransoletki wyglądały np. tak (publikacja – M. Karwowski, P. Prohászka, 2014):


Nasz fragment pochodzi z badań wykopaliskowych prowadzonych w Biskupicach. I wygląda tak:
